|
.
|
|||||||||
|
|
Od bardzo dawna już nic tutaj nie napisałem. Powodów jest co najmniej kilka. Pierwszym z nich dotyczy wątpliwości czy aby na pewno chcę przelewać tutaj wszystkie swoje żale i smutki…gdyż niestety takowe wciąż mi towarzyszą...począwszy od końca października… Z biegiem czasu wcale łatwiej ani lepiej nie jest. Wiem, że pewnie zamulam znacznej części osób którym o tym mówię…ale wciąż doskonale pamiętam…uśmiech…spojrzenie…śmiech…zapach. Nieustannie przypominają się wspólne chwile, w szczególności wspólne wyjazdy…nasze miejsca. Brakuje mi rozmów…spędzania wspólnie czasu…wyjść…głupawek…śmiechu…”misji”. Uśmiechu. Poczucia, że JEST. Zimą pustkę i ból częściowo wypełniła Soul One…ale jak to w naszych relacjach bywa…przypominają sinusoidę. Czasami rozmawiamy kilka razy w tygodniu…przez kilka godzin…telefonicznie lub poprzez skype’a. Czasami przez tygodnie nie słyszę „Słońce”. Teraz przyszedł czas wakacji…słońca… A co działo się przez wcześniej? Był epizod współpracy z firmą RC…w szczególności praca w terenie przy focusach była niezapomnianą szkołą życia…poranne wyjazdy do miejscowości których nie znałem. Pociągi…autobusy…mróz…dworce…śnieg…odciski…napotkani ludzie…oraz ich problemy…oraz przeświadczenie, że to co się robi ma dla nich wielkie znaczenie…mimo tego, iż to się nie przekładało bezpośrednio na poprawę ich sytuacji…ale ile razy słyszałem, że są wdzięczni, że ktoś się nimi zainteresował…Pleszew…Kleczew…Września…Turek… Potem przyszedł czas na przeprawę z GPS Datą…Centrum Nawigacji vel ABCGPS…gdzie niby wszystko było OK., prócz umowy…układów i zasad…byłem kierownikiem, sprzątaczką, logistykiem, sprzedawcą i już nawet nie wiem kim jeszcze… Niestety trzeba było się z tego miejsca ewakuować… W międzyczasie w Poznaniu udało się spotkać Maćka z Choszczna (kuzyna), który przyleciał na 2 tygodnie do Polski z UK. W związku z faktem, iż lądował i startował z Poznania – była okazja się spotkać. Po GPSach gdzie tematyka była dla mnie ciekawa…(wiadomo uwielbiam wszelakie gadżety elektroniczne ;) ), przyszedł czas (od 3 marca) na MOPR a dokładniej Sekcję Planowania i Analiz (w skrócie SPA – latem w naszym pokoju faktycznie jest jak w saunie ;]). Na początku umowa na 3 miesiące…oczywiście po prawie 2 miesiącach skręciłem poważnie staw skokowy lewej nogi i zaczęły się problemy. Przemilczę już konowała z ostrego dyżuru w Szpitalu przy ulicy Lutyckiej w Poznaniu. Bilans? Lany poniedziałek był ostatnim dniem kiedy chodziłem w miarę normalnie. Potem przyszedł okres 2 tygodni w ortezie…w domu…na łóżku ;/ Zastrzyki przeciw zakrzepowe nie okazały się takie złe. Na szczęście konsultacja u prywatnego ortopedy…zmieniła rokowania…i po 2 tygodniach zacząłem chodzić. Akurat w tym miejscu słowo „chodzić” jest dość na wyrost, gdyż bardzo długi czas kulałem. Nadal mam problem z bieganiem, staram się rozruszać staw tak aby po 2,5 miesiącach przerwy wrócić do kopania piłki :) Tego mi bardzo brakowało i Ligi Piątkowskiej….a właśnie złożyłem na LP na Orliku całkiem dobry zespół (Toczek, Loko, Kuba, Cyryl, Sławek, Kuba II, Dziki, Kuba III, Jendras, Adam, Michał no i teoretycznie ja :P). Wyniki mogłyby być lepsze ale biorąc pod uwagę nową nawierzchnię i wielkość boiska (gramy teraz po 5 w polu + bramkarz)…są nadzieje na lepszą rundę jesienną. Wracając do nogi…jaka była moja radość gdy mogłem wsiąść na rower…na nim byłem bardziej sprawny niż chodząc na nogach. Tak też do tej pory w zasadzie codziennie jeżdżę na rowerze...Campus UAM…Morasko (ale to prawdziwe Morasko)...Batorego…Chrobrego…Sobieskiego…a ostatnio wybrałem się by odwiedzić stare „śmieci”: Madziarska, WW, Zwycięstwa itd… Na rowerze też mam okazję spotkać, choć jest to chyba słowo na wyrost, spotkać ludzi…przynajmniej ich obserwować. Ekipa z osiedla posypała się do końca…Benego…Seby…Huchwy już nie ma…a zaraz Tomay przeprowadzi się na Rataje…Jak te lata zleciały i wrócić nie chcą… Teraz gdy pracuję w MOPRze…albo się zestarzałem…ale lubię na weekend pojechać do Sierosławia…i żal mi z niego wracać… …Tak samo żal jest mi kilku znajomości…które się urwały w ostatnim półroczu…Krzyniu (który teraz się już chyba bardziej z A. przyjaźni niż ze mną)…Marta… Brakuje mi ich… tak jak brakuje mi wciąż A. …ehh kto da wiarę, że minęło już 5 lat od koncertu Guns N’ Roses w Polsce?!…i od Poznania m.in. Soul One…;) Tęsknię… Plany?! Na urlop takowych nawet nie mam… chciałbym dać do regulacji gitarę… kupić PODa…obejrzeć finał Porsche Open z Kerosiem ;]…przedłużyć umowe z Orange…jakiś nowy tel?! Chciałbym się zabrać poważnie za wiosło… oraz znów przegadać noc z Soul One… …tęsknię za Wami…
P.S. w tle wybrzmiewały dźwięki z gitary Buddy Guy’a…starzeje się…słucham bardzo dużo Bluesa ;)… heh… P.S.2. starość…starość…po każdym powrocie z Sierosławia…ktoś ze znajomych na fb robi się „zaręczony/a”… co tydzień to samo…tylko osoby inne ;) ciekawe kiedy zabraknie mi znajomych którzy mogą się zaręczyć ;] krelke 2011-07-17 23:20:51 skomentuj (5) Tagi: miłość, praca, życie, wakacje, codzienność, przemyślenia, poznań, sierosław, latom muzyka _______________________________________________________________________________
|
|
" To mi życie daje, to zabija że ja ciągle..." „You know where fuck you are? You're in the jungle!
You gonna die!”
![]() Spójrz za siebie
Co widzisz ? Setki wspomnień... Spójrz przed siebie Co widzisz ? Swoje sny... Proszę nie wierz, W to co widzisz To tylko sny... To nie realne obrazy Nie wpadnij w otchłań Oceanu swoich snów ![]() |
||||||